Po bolesnej porażce z Dereckiem Chisorą, Artur Szpilka ma wrócić na zawodowe ringi. Polak szykuje się do walki na gali w Sosnowcu, która odbędzie się pod koniec października. Z kim się tam zmierzy? Wszystko wskazuje na to, że ma odbudować się na utalentowanym zawodniku z Wielkiej Brytanii.

Artur Szpilka wraca do walk po brutalnym nokaucie, który zafundował mu na ostatniej gali Dereck Chisora. Polak został ciężko powalony na deski, ale po powrocie do zdrowia zaczął szykować się do kolejnego pojedynku. Z kim ma się zmierzyć?

Polski bokser ma wejść do ringu 26. października na gali w Sosnowcu. - To nie zależy ode mnie, ale żadnego buma nie chcę. Wiadomo, przegrałem z Chisorą, potrzebuję łatwiejszego rywala, ale walki z kelnerami nie mają sensu. Słyszałem coś o jakimś Angliku, bilans 10-3, ale spokojnie czekam na informacje. Za październikowy pojedynek zarobię grosze. Po prostu muszę wyjść na ring i wygrać - powiedział Szpilka w rozmowie z Rafałem Mandesem z TVP Sport.

Według Sport.interia.pl, może chodzić o Jaya "Ducha" McFarlane'a, który ma w swoim rekordzie trzynaście pojedynków - dziesięć wygranych, pięć przez nokaut, a także trzy porażki z początku kariery. Jeszcze nie tak dawno reklamowano jego pojedynki jako "najmłodszego brytyjskiego zawodowca". Walczył już m.in. na gali w Madison Square Garden, gdy w walce wieczoru Gołowkin pojedynkował się z Jacobsem.

 ***

Za nami wrześniowe spotkania eliminacji mistrzostw Europy. Biało-czerwoni w meczach ze Słowenią i Austrią zebrali tylko jeden punkt, ale utrzymali pozycję lidera grupy "G". Zaskakujące słowa po rywalizacji na Stadionie Narodowym wypowiedział Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Kibice byli wściekli po pierwszym spotkaniu ze Słowenią. Biało-czerwoni zagrali fatalnie, apatycznie, nie stwarzali sobie okazji. Rywale byli co najmniej o półkę wyżej jeśli chodzi o zgranie i pomysł na grę. Nieco lepiej było w rywalizacji z Austriakami.

Podopieczni Jerzego Brzęczka stworzyli sobie kilka okazji do zdobycia bramki, ale grzeszyli nieskutecznością. Dużo lepsze sytuacje wciąż mieli Austriacy i gdyby nie fenomenalne parady Łukasza Fabiańskiego, i w poniedziałek przegralibyśmy na Stadionie Narodowym.

Mimo to Zbigniew Boniek był zadowolony z obu spotkań. - Było wiele walki, podobnie jak w meczu ze Słowenią. Tacy jesteśmy. Sport to zwycięstwa i porażki. Zdarza się tak, że gdzieś jedziemy, wygrywamy z Rosją i wszyscy mówią, że to niespodzianka. Czasem my dajemy taką niespodziankę innym - mówił prezes PZPN.

Gdzie widział wiele walki w meczu ze Słowenią? Tego nie wie nikt... Wybielanie kadry po bardzo słabym meczu w Lublanie jest kompletnie niezrozumiałe. Przed Polakami jeszcze cztery mecze - najbliższy z Łotwą w październiku.

 

Podziel się z innymi: