W ostatnich latach przez polską Ekstraklasę przewinęło się sporo zawodników z bardzo ciekawymi CV, ale z pewnością po polskich boiskach nie biegał tak utytułowany piłkarz, jak choćby Miroslav Klose, który pod koniec kariery chciał dołączyć do Legii Warszawa. Ostatecznie do transferu nie doszło, ale trzeba przyznać, że byłby to hit transferowy wszech czasów w naszej lidze.

Niewiele jednak brakowało, a przed laty w Ekstraklasie graliby piłkarze pokroju legendy niemieckiej reprezentacji. Mistrzowie Świata, wybitni snajperzy czy utytułowani defensorzy byli przez media łączeni z przenosinami do polskich klubów. Kto dokładnie?

RUUD VAN NISTELROOY (WISŁA KRAKÓW)

Holenderski snajper, znany z występów w PSV Eindhoven, Manchesterze United oraz Realu Madryt. Łącznie rozegrał 449 ligowych meczów, w których strzelił 249 bramek, do tego dołożył 56 goli w Lidze Mistrzów. Typowy egzekutor, który zawsze znajdował się tam, gdzie w polu karnym spadała piłka.

W 2011 roku pojawiły się informacje o jego możliwym transferze do Wisły Kraków, ponieważ Holender nie dogadywał się z działaczami Hamburga i chciał opuścić Niemcy. Choć transfer wydawał się być bardzo mało prawdopodobny, bo van Nistelrooy chwilę wcześniej miał wrócić do Realu Madryt, media informowały o spotkaniu ówczesnego dyrektora sportowego Wisły, Stana Valckxa i ponoć całkiem zaawansowanych negocjacjach. Koniec końców 70-krotny reprezentant Holandii odszedł z Hamburga, ale do hiszpańskiej Malagi, a w 2012 roku zdecydował się zakończyć karierę.

FILIPPO INZAGHI (LEGIA WARSZAWA)

Legenda Milanu, a wcześniej świetnie spisujący się także w barwach Juventusu czy Atalanty. 57-krotny reprezentant Włoch, mistrz świata, były król strzelców włoskiej Serie A, przez wielu uznawany za jednego z najlepszych napastników w historii.

Kiedy w 2012 roku na łamach Polska the Times pojawiły się informacje o tym, że Inzaghi osiągnął wstępne porozumienie odnośnie zarobków z przedstawicielami Legii Warszawa, w mediach zaczęła się prawdziwa burza. Jedni pisali, że takiej gwiazdy w polskiej lidze nigdy nie było, drudzy krytykowali Wojskowych za to, że ściągają blisko 40-letniego piłkarza po poważnej kontuzji. Koniec końców nie przekonaliśmy się o tym, czy Pippo poradziłby sobie w Ekstraklasie, bo do transferu nie doszło.

PATRICK KLUIVERT (WISŁA KRAKÓW)

Holenderski napastnik znany głównie z występów w Barcelonie, dla której rozegrał 182 ligowe spotkania i strzelił 90 goli. W 2004 roku odszedł do Newcastle i - jak pokazała przyszłość - nigdy już nie nawiązał do imponujących statystyk, jakie miał za czasów gry w Dumie Katalonii czy reprezentacji Holandii - 79 meczów i 40 bramek.

Po nieudanym podboju angielskich boisk wrócił do Hiszpanii, gdzie zasilił szeregi Valencii, ale tam także się nie sprawdził i wrócił do holenderskiej ligi. Później spróbował jeszcze we francuskim Lille, ale tam również zawiódł i... pojawił się temat przenosin do Wisły Kraków. Ówczesny trener Białej Gwiazdy, Maciej Skorża bardzo chciał pozyskać wysokiego i silnego napastnika, więc doświadczony Holender pasował do jego wymagań. Ostatecznie Kluivert nie dołączył do krakowskiej ekipy i zdecydował się zakończyć karierę. Jak przyznał po latach, nie miał propozycji z Wisły, ale gdyby takowa się pojawiła, zapewne by z niej skorzystał.

DJIBRIL CISSE (LECHIA GDAŃSK)

Cisse znany jest głównie z występów właśnie w Auxerre, a także z Liverpoolu, gdzie grał w latach 2004-2007. Niestety - liczne kontuzje przeszkodziły mu w zrobieniu imponującej kariery i pod koniec przygody z piłką zaczął tułać się po przeciętnych klubach, jak Kubań Krasnodar czy Bastia.

Właśnie po epizodzie we francuskiej drużynie pojawił się pomysł, aby 41-krotny reprezentant Trójkolorowych dołączył do Lechii Gdańsk. Takie informacje podawał portal futbol.pl, ale do transferu ostatecznie nie doszło.

MATEJA KEŻMAN (POLONIA WARSZAWA)

Mateja Keżman przez lata brylował w barwach holenderskiego PSV Eindhoven, dla którego rozegrał 122 ligowe spotkania i strzelił aż 105 goli. Nagrodą za ten dorobek był transfer do Chelsea, gdzie jednak się nie sprawdził i trafił do Fenerbahce. Później grał w PSG, a w 2011 roku ruszył za pieniędzmi do zespołu South China.

Granie w egzotycznych warunkach szybko jednak mu się znudziło i postanowił wrócić do Europy. Niewiele brakowało, a karierę kontynuowałby na polskich boiskach w zespole Polonii Warszawa. Jak przyznał wówczas w wywiadzie, negocjacje idą w dobrym kierunku i w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, aby dołączył do drużyny Polonii. Tą przeszkodą okazał się być jednak właściciel klubu, Józef Wojciechowski, który nagle wycofał się z transakcji i temat upadł. Jak później tłumaczył, dowiedział się, że w ostatnich miesiącach Keżman znajdował się na peryferiach poważnego futbolu i jego porywczy charakter mógłby wprowadzić do szatni Czarnych Koszul sporo zamieszania.

FLORENT MALOUDA (LECHIA GDAŃSK)

Francuski skrzydłowy przez lata brylował w barwach londyńskiej Chelsea, w której występował przez sześć sezonów i sięgnął w tym czasie po mistrzostwo Anglii czy Ligę Mistrzów w rozgrywkach 2011/2012. W 2013 roku odszedł do tureckiego Trabzonsporu, a sezon 2014/2015 spędził we francuskim Metz.

Jego kontrakt z tym klubem wygasł i wraz z menedżerem poszukiwał nowego pracodawcy. Zdaniem futbol.pl, Malouda miał dołączyć do Lechii razem z Djibrilem Cisse, ale ostatecznie dwójka utytułowanych Francuzów nie trafiła do zespołu z Gdańska.

FERNANDO MORIENTES (LEGIA WARSZAWA)

Hiszpański snajper, który kojarzony jest głównie z występami w Realu Madryt. Po odejściu z zespołu Królewskich grał jeszcze między innymi w Liverpoolu czy Monaco, a ostatnim poważnym klubem w jego karierze był Olympique Marsylia.

I właśnie po odejściu z francuskiej ekipy były reprezentant Hiszpanii miał rzekomo dołączyć do Legii Warszawa. Zdaniem Eurosportu sprawa była na tyle poważna, że ówczesny dyrektor sportowy Wojskowych, Marek Jóźwiak miał już odbierać legendarnego napastnika z lotniska Okęcie. Koniec końców Morientes nie pojawił się na lotnisku ani w Warszawie, ani w innym mieście i zdecydował się zakończyć bogatą przygodę z piłką.

ALEKSANDR KIERŻAKOW (LEGIA WARSZAWA)

Znany rosyjski snajper, który swego czasu temu miał problemy w Zenicie i przez pewien czas przebywał nawet w rezerwach tego klubu. Ostatecznie sezon 2015/2016 Kierżakow spędził w szwajcarskim Zurichu, a następnie wrócił do Petersburga.

Niewiele brakowało, a zamiast do Szwajcarii, napastnik trafiłby do Legii Warszawa. Ówczesny trener Wojskowych, Stanisław Czerczesow bardzo chciał pozyskać doświadczonego atakującego, co zresztą potwierdził w jednym z wywiadów, ale ostatecznie do transferu nie doszło.

RAUL BRAVO (LEGIA WARSZAWA)

Hiszpański defensor, który w kadrze narodowej rozegrał 14 spotkań, a największe sukcesy odnosił jako piłkarz Realu Madryt. Wraz z kolegami z zespołu Królewskich sięgnął między innymi dwukrotnie po mistrzostwo kraju oraz triumfował w Lidze Mistrzów w sezonie 2001/2002.

W 2013 roku w mediach pojawił się bardzo ciekawy news - Triumfator Ligi Mistrzów, były reprezentant Hiszpanii ma zagrać w Legii. Bravo dołączył do obozu w Bad Zell i trenował z Wojskowymi przez trzy tygodnie. Zagrał w tym czasie w kilku sparingach, strzelił nawet gola, ale ostatecznie nie przekonał do swoich umiejętności sztabu szkoleniowego i nie zdecydowano się podpisać z nim kontraktu. 

ROQUE SANTA CRUZ (WISŁA KRAKÓW)

Paragwajski zawodnik, który pierwsze kroki w profesjonalnej piłce stawiał w zespole Bayernu Monachium. Później dobrze spisywał się w angielskim Blackburn Rovers i dzięki temu trafił do Manchesteru City. Tam jednak nie radził sobie najlepiej i kiedy w 2011 roku nie łapał się do kadry, agent zaczął szukać mu nowego klubu.

Jak napisał Fakt, ówczesny dyrektor sportowy Wisły, Stan Valckx miał sondować możliwość wypożyczenia Paragwajczyka do Wisły Kraków. Biała Gwiazda miała wówczas bardzo ambitne plany z awansem do Ligi Mistrzów na czele i Santa Cruz miał pomóc drużynie w osiągnięciu tych celów. Jak się jednak okazało, zdecydował się kontynuować karierę w Hiszpanii, gdzie początkowo grał w zespole Betisu, a później w Maladze.

URBY EMANUELSON (LEGIA WARSZAWA)

Holenderski zawodnik, który swego czasu zapowiadał się na gracza światowego formatu. I choć wychowanek Ajaxu grał w Milanie czy Romie, z pewnością mógł osiągnąć więcej i na dłużej zagościć w czołowych europejskich ligach. Ostatecznie - jak się później okazało - ekipa z Rzymu była ostatnią mocną drużyną, w jakiej miał okazję pograć, a wraz z początkiem lipca 2015 roku jego agent rozpaczliwie zaczął szukać mu nowego pracodawcy.

Kiedy kilka miesięcy później Emanuelson wciąż nie miał klubu, w polskich mediach pojawiły się informacje o zainteresowaniu jego usługami ze strony Legii Warszawa. Wojskowi poszukiwali lewego defensora, który rywalizowałby o miejsce w składzie z Tomaszem Brzyskim i doświadczony 16-krotny reprezentant Holandii wydawał się być idealnym kandydatem do tej roli.

TAYE TAIWO (LEGIA WARSZAWA)

Lewy defensor przez lata występujący w Olympique Marsylia. Słynący z bardzo dobrze ułożonej lewej nogi Nigeryjczyk w 2011 roku trafił do Milanu, jednak nie podbił włoskiej Serie A i po wypożyczeniach do QPR oraz Dynama Kijów, w 2013 roku podpisał kontrakt z tureckim Bursasporem. Tam występował przez dwa lata, po czym jego kontrakt wygasł i rozpoczął poszukiwania nowego klubu.

Na początku 2015 roku stawił się na testach w Legii Warszawa. Kiedy wreszcie wydawało się, że Wojskowi pozbędą się problemów z obsadą lewej strony defensywy, Taiwo okazał się być kompletnie bez formy i zrezygnowano z jego usług. 

Podziel się z innymi: